20 lipca, 2026 · Realizacje

Mieszkanie z wymienionymi pionami: jodełka w salonie, wzorzysta płytka w korytarzu

To był kompleksowy remont mieszkania od pionów po podłogi. Wymieniliśmy całą instalację wodną i elektryczną, a na gotowym fundamencie położyliśmy trzy różne posadzki: jodełkę w pokojach, dekoracyjną płytkę w korytarzu i gorseciki w kuchni.

Piony wodne i liczniki były pierwsze do wymiany. Cała stara instalacja szła pod podłogą, więc zanim ułożyliśmy cokolwiek nowego, trzeba było zerwać posadzkę od ściany do ściany. Przy pełnym zerwaniu podłóg i skuciu tynków gruz nie mieści się w workach. Wywieźliśmy go w kontenerach, bo to jedyny sposób, żeby plac budowy nie stanął w miejscu, czekając, aż ktoś zniesie kolejne wiadra.

Odsłonięta ściana przy podłodze: stare piony wodne w zielonej i brązowej rurze z dwoma licznikami i zaworami, warstwy starej farby w odcieniach zieleni i błękitu widoczne pod skutym tynkiem, oparty o ścianę łom

Pod skutym tynkiem, przy oknach, wyszły warstwy starej farby, jedna na drugiej, ślad po kolejnych odświeżeniach mieszkania na przestrzeni lat. Ściany naprawialiśmy ręcznie, kawałek po kawałku, tam gdzie tynk odchodził od muru. Dopiero na suchej, wygładzonej ścianie dało się ruszyć dalej.

Pokój przy oknie, przed remontem
Pokój przy oknie, po remoncie
Przed Po

Ten sam pokój: goła ściana pod żarówką na przewodzie i gotowe wnętrze z grzejnikiem na nowym podejściu. Przesuń suwak.

Elektrykę poprowadziliśmy od zera. Przewody do nowych punktów oznaczaliśmy od razu taśmą z opisem pomieszczenia: „salon”, „kuchnia” i tak dalej. Przy kilkudziesięciu metrach kabla zbiegającego się w jednym punkcie, bez opisu łatwo pomylić obwód, a wtedy podłączenie osprzętu robi się na wyczucie zamiast na pewno. Taśma z opisem kosztuje pięć minut. Szukanie właściwej żyły w gotowej ścianie kosztuje cały dzień.

Wiązka nowych przewodów elektrycznych zwisająca z narożnika sufitu w surowym pomieszczeniu, część żył połączona kostkami, jeden przewód oznaczony ręcznie opisaną taśmą, ślady po skutym tynku na ścianach dookoła

Jodełka w salonie

W salonie położyliśmy podłogę w jodełkę. Pod nią nowe wylewki na całej powierzchni pokoju, bo przy takim wzorze każde nierówne miejsce widać natychmiast, pod każdym kątem światła. Listwy przypodłogowe dobraliśmy kolorystycznie do desek, docinane w narożnikach pod kątem, nie zaślepiane plastikowymi kątownikami.

Korytarz i kuchnia

W korytarzu jodełka się kończy. Zamiast niej dekoracyjna płytka, geometryczny wzór w błękitach i szarościach, inny rytm niż w pokojach. Granica między dwoma materiałami wypada dokładnie w progu drzwi, żeby cięcie płytki nie szło w poprzek pomieszczenia. To decyzja, którą trzeba podjąć przed układaniem pierwszej płytki, nie w trakcie: przesunięcie granicy o kilka centymetrów później oznacza rozbiórkę już położonej posadzki.

Korytarz w kierunku pokoi, przed remontem
Korytarz w kierunku pokoi, po remoncie
Przed Po

Korytarz z tego samego miejsca: zerwana posadzka nad starymi pionami i gotowa dekoracyjna płytka, a w głębi jodełka. Przesuń suwak.

W kuchni poszła płytka w gorseciki, drobny format układany pod kątem. Więcej fug, więcej cięcia, więcej godzin niż przy dużych płytach, ale inny efekt na podłodze, którego się nie dostanie inaczej. Nowe grzejniki stanęły w tych samych miejscach co stare, tyle że na nowych podejściach prosto z pionu, bez starych trójników po drodze.

Mieszkanie ma dziś nową instalację wodną od pionu po baterie i podłogi, które się od siebie wyraźnie różnią: jodełka w pokojach, płytka w korytarzu i kuchni. Zaczęło się od tego, czego nikt nie widzi po odbiorze, i na tym się nie skończyło.

Więcej z tego mieszkania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *