Awaria instalacji wodnej. Woda rozlała się po całym mieszkaniu i stanęła na 5 do 7 cm. Zostawiła wyraźne ślady na ścianach i zniszczyła podłogę. Pierwsze zadanie: osuszyć, szybko. Drugie: ocenić, co z wykończenia da się uratować, a co idzie do wymiany.

Osuszania nie da się skrócić pod harmonogram. Dopóki podłoże jest mokre, wszystko, co się na nim położy, i tak trzeba będzie zerwać. To jedyny etap w remoncie po zalaniu, w którym nie chodzi o robotę, tylko o czekanie i mierzenie.
Zakres objął łazienkę i przyległe pomieszczenia, ale malowanie i tak zeszło na całe mieszkanie. Ślad po wodzie kończy się w jednym miejscu, kolor ściany nie może.
Podłoga bez progów
Zniszczone panele i podkład zerwaliśmy w całości. Podłoże sprawdziliśmy pod kątem wilgotności i nośności, i dopiero po tej ocenie dobraliśmy nowe materiały. Przy układaniu pilnowaliśmy jednego poziomu w całym mieszkaniu. Dzięki temu przejścia wyszły bezprogowe. Tego nie da się nadrobić później: albo poziom zgadza się od pierwszej deski, albo w drzwiach ląduje listwa maskująca.

Gzymsy wyrównaliśmy po osuszeniu. Potem całe mieszkanie poszło do malowania, żeby ślady po zalaniu zeszły równo, a nie plamami na jednej ścianie. Zamontowaliśmy nowe listwy przypodłogowe. Poza wyglądem mają konkretną robotę: zakrywają szczeliny dylatacyjne, które muszą zostać, bo podłoga musi mieć gdzie pracować.
Grzyb, szafa, drugi pomiar
Na wysokości zalania położyliśmy specjalistyczny preparat przeciwgrzybiczny. To ta część roboty, której na zdjęciu nie widać i której nikt nie sprawdzi, bo zniknie pod farbą. Zalanie zostawia w ścianie wilgoć, a wilgoć w ścianie to zaproszenie dla pleśni.

Meble trzeba było zabezpieczyć i poprzestawiać. W sypialni stała duża szafa typu PAX. Rozkręciliśmy ją i odsunęliśmy, bo ściana za nią też szła do malowania, a podłoga pod zabudową do wymiany. Można było zostawić ten fragment. Nikt by nie zajrzał. Zostałaby stara podłoga pod szafą i nierówny kolor na ścianie.
Na koniec zrobiliśmy pomiary wilgotności. Nie po to, żeby mieć akapit na blogu. To dokumentacja prac: potwierdzenie, że lokal jest suchy i że można w nim normalnie mieszkać.
Remont po zalaniu wygląda z zewnątrz jak malowanie i wymiana podłogi. Naprawdę zaczyna się od suszarek i pomiaru, a kończy na drugim pomiarze. To, co w środku, jest najłatwiejsze.
